Forum Mamazone.pl: Samotne macierzynstwo. Jak sobie radzić? - Forum Mamazone.pl

Skocz do zawartości

   
   
   
  • 21 strony +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Samotne macierzynstwo. Jak sobie radzić? Oceń temat: -----

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Matka Polka 

  • rozmowna
  • PipPip
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 26
  • Rejestracja 06-October 09

Napisano 06.10.2009 - 19:29

Witajcie,
czy samotna matka moze sobie ulozyc zycie? Czy ktorejs sie udalo?
A

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   plomyk 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 401
  • Rejestracja 17-September 09

Napisano 08.10.2009 - 10:31

Samotne macierzynstwo to nie bycie tredowata. Przede wszystkim co rozumiesz przez ulozenie sobie zycia?
Ponowny zwiazek? Poczucie bycia szczesliwa sama ze soba?
A

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Matka Polka 

  • rozmowna
  • PipPip
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 26
  • Rejestracja 06-October 09

Napisano 08.10.2009 - 12:29

Chcialabym miec pelny dom i zeby moje dziecko sie wychowywalo w pelnym domu. To pewnie banalne, ale tak jestem wychowana i to, ze zostaje sama z dzieckiem jest dla mnie duzym obciazeniem psychicznym. Moi rodzice sa bardzo udanym malzenstwem..

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Luna26845 

  • rozgadana
  • PipPipPip
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 52
  • Rejestracja 01-October 09

Napisano 08.10.2009 - 14:07

 Użytkownik Matka Polka dnia 08.10.2009 - 12:29 napisał

Chcialabym miec pelny dom i zeby moje dziecko sie wychowywalo w pelnym domu. To pewnie banalne, ale tak jestem wychowana i to, ze zostaje sama z dzieckiem jest dla mnie duzym obciazeniem psychicznym. Moi rodzice sa bardzo udanym malzenstwem..


Myślę podobnie. Chciałabym stworzyć taki związek jak moi rodzice i taką rodzinę dla swoich dzieci, jaką miałam (mam :))
Dołączona grafika

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Matka Polka 

  • rozmowna
  • PipPip
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 26
  • Rejestracja 06-October 09

Napisano 08.10.2009 - 14:21

To mam nadzieje, ze Ci sie uda. Moja sie rozpadla niestety:(

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   ptr 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 755
  • Rejestracja 27-January 10
  • LocationMyslovitz

Napisano 09.02.2010 - 19:18

oto odpowiedź na pytanie 'czy samotna matka moze sobie ulozyc zycie?'

Dołączona grafika

:D
Dołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika


#7 Użytkownik nie jest zalogowany   młodaMAMA420555345 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 3726
  • Rejestracja 03-November 09
  • LocationToruń

Napisano 06.05.2010 - 13:42

he ptr dobre :) moja siostra wychowuje synka sama i świetnie se radzi ma dobrą prace i czas na naukę :)

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   MamiTati 

  • pierwsze słowa
  • Pip
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 5
  • Rejestracja 15-July 10

Napisano 17.07.2010 - 18:25

pewnie ze moze sobie ułozyc zycie..:)

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Bebe36087 

  • Mama Kevinka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 443
  • Rejestracja 13-June 10
  • LocationUsa

Napisano 06.09.2010 - 01:49

Kochana ,a ja uwazam ze na 100% samotna matka moze ulozyc sobie zycie,mamy takie czasy,ze to nic nowego..ja tez pochodze z rodziny ,gdzie rodzice 30 lat byli wrecz IDEALNYM kochajacym sie malzenstwem..niestety tatus zginal,a mama juz nigdy na zadnego faceta nie spojrzy i wiem ze tak bedzie,bo do tej pory kocha tate bardzo.
Glowa do gory,jestem pewna ze i Ty znajdziesz jeszcze prawdziwa milosc i mezczyzne wartego Twoich uczuc i uczuc Twojego dziecka...na pewno jest ciezko samotnie wychowywac..tzn bez taty...ale zycie jest przewrotne i to tylko jego(ojca) strata ,ze nie bedzie patrzyl na pierwsze kroki,zabki czy harce swojego dziecka!!!!A Ty przy nim bedziesz i ono Ci wynagrodzi te smutki..a za jakis czas pojawi sie i milosc,tylko trzeba umiec sie pogodzic z chwila terazniejsza.Buziaczki i powodzenia!!!!
Dołączona grafika

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Lalka89 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 339
  • Rejestracja 14-December 11

Napisano 20.12.2011 - 11:49

To już 6 miesiąc ciąży... sama już nie wiem co mam robić, muszę to z siebie wyrzucić bo zniszczy mnie to od środka :(

Jesteśmy ze sobą od 4 lat.

Od początku jak tylko dowiedział się że jestem w ciąży były problemy... mimo że ciąża jak by nie patrzył była planowana.
Przez pierwsze 3 tygodnie nie widziałam go na oczy ani raz, mimo że mieszkamy na jednym osiedlu...200 metrów od siebie. Miał czas na kumpli ale nie na mnie...

Kiedy w końcu udało mi się go "złapać", oznajmiłam że to koniec, przestraszył się i uspokoił, spędzał ze mną czas, troszczył się...jako-tako, ale zawsze...

Ale z czasem znowu zaczęło mu odbijać...znowu miał dla mnie co raz mniej czasu, co raz rzadziej przychodził, aż w końcu od jego matki dowiedziałam się że czasem nie wraca do domu na noc. Co robił? Nie wiedziałam.
Po raz kolejny straciłam cierpliwość, po zadręczaniu się myślami że mnie zdradza, poinformowałam go po raz kolejny że mam tego dość, że w takim wypadku zostaje mi tylko złożenie wniosku o alimenty i danie mu wolności której najwyraźniej mu potrzeba.
I po raz kolejny zrobił ze mnie głupią, chodził, przepraszał, obiecywał zmianę, stwierdził że ma problem z alkoholem z którym nie może sobie poradzić, i prosił o pomoc.

Uwierzyłam.

Wybaczyłam, i wierzyłam że teraz już będzie dobrze, że damy sobie radę...
Po rozmowie z jego mamą, kiedy powiedziałam, że jak tak dalej pójdzie niestety te alimenty mu założę, zaczęła go bronić...przestała informować o tym czy wraca na noce czy nie, doszło nawet do tego że okłamywała mnie że spał w domu, gdy tak na prawdę nocował u mnie.
I tak przez półtora miesiąca dałam się oszukiwać, na żadną moją pomoc w sprawie nałogu nie reagował, negował każdy mój pomysł, czy to odwiedzenie poradni, czy psychologa...
Znowu zaczęło się olewanie mnie, doszło nawet do tego że gdy smsem informował mnie że "zaraz przyjdzie", przez kolejne 5-6 godzin nie odbierał telefonu, po czym stwierdzał że jest pijany, i czy może przyjść...

I tak w tą niedzielę już nie wytrzymałam. Spakowałam jego rzeczy, w poniedziałek rano grzecznie odniosłam do jego domu, powiedział tylko żebym zapomniała o sprawie bo znowu mu odbiło... Ale tego było już za wiele...chciałam dać mu czas żeby przemyślał, i zrozumiał.

Ale przestał odbierać telefony, rano postanowiłam złożyć mu wizytę w domu, ale okazało się że nie było go tam w nocy.

Zostawiałam mu wiadomość, że jeżeli nie skontaktuje się ze mną do wieczora, to ja będę kontaktować się z nim poprzez sąd.
Zostałam sama, bez pieniędzy, bez wyjaśnień o co chodzi...bez najmniejszych wyjaśnień, nawet chęci wyjaśnienia.

I nie wiem co robić, jak się zachować?
Czy poczekać i jednak złożyć wniosek o alimenty?

On jest pewny siebie, śmieje mi się w twarz że więcej niż 400 zł nie dostanę, a ja wiem że te 400 zł nawet nie wystarczą aby utrzymać dziecko, zastanawiałam się nad założeniem alimentów jego rodzicom...skoro on jest nie wypłacalny, a mamusia tak go broniła i chroniła to może niech poniesie odpowiedzialność za swojego prawie 30-letniego syna...?
On ma już alimenty na jedno swoje dziecko, których również nie płaci.
Ja jestem bezrobotna, bez prawa do jakichkolwiek zasiłków, uczę się w szkole dla dorosłych aby mieć maturę i móc znaleźć lepszą pracę.

Czy będąc w takiej sytuacji mogę założyć alimenty na siebie i na dziecko? Mimo że nie jestem jego żoną? A może alimenty na samo dziecko, ale w wyższej kwocie...?
Sama jestem na utrzymaniu mamy w tym momencie, a ona na pewno nie da rady utrzymywać i mnie i dziecka, a tatuś jak widać się jednak wypiął totalnie.
Dołączona grafika

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   M@rtuśka 

  • black power
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Moderatorzy
  • Postów 13334
  • Rejestracja 18-April 11

Napisano 20.12.2011 - 12:01

Na ciebie to raczej ci alimentów sad od niego nie przyzna, bo nie ma podstaw prawnych, skoro nie zawieraliście małżeństwa, a na dziecko pewnie wedle jego możliwości finansowych sąd ustali wysokośc alimentów.
Jeśli nie pracowałaś i nie masz żadnych z tego tytułu świadczeń, to są jeszcze zasiłki dla samotnych matek. Nie znam się na tym za bardzo, tu na forum jest dużo specjalistek z tej dziedziny, więc im zostawiam pole, ale tak jak kobieta kobiecie poradzę ci - nie informuj, nie strasz, nie proś zwyczajnie nie chce odbierac to nie dzwoń. Dostanie pozew to sie ocknie. Złóż wniosek o przyznanie alimentów, ale to dopiero po porodzie ci się chyba nalezy. Chyba, ze się mylę. Zbieraj wszystkie paragony za zakup wyprawki/badania/leki itp., wszystko co płaciłas w związku z prowadzeniem ciązy i przygotowaniem do pojawienia sie dziecka. Sąd wszystko zsumuje i on połowę będzie musiał ci zwrócić.
Masz jakieś wątpliwości? Problem z forum?
Zapraszam na priv, pomogę.


LEKTURA OBOWIĄZKOWA NA FORUM!!!

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Wiśnia 

  • Nadopiekuńcza Mama Tosiątka :)
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 8961
  • Rejestracja 08-February 10

Napisano 20.12.2011 - 12:02

 Użytkownik Lalka89 dnia 20.12.2011 - 11:49 napisał

To już 6 miesiąc ciąży... sama już nie wiem co mam robić, muszę to z siebie wyrzucić bo zniszczy mnie to od środka :(

Jesteśmy ze sobą od 4 lat.

Od początku jak tylko dowiedział się że jestem w ciąży były problemy... mimo że ciąża jak by nie patrzył była planowana.
Przez pierwsze 3 tygodnie nie widziałam go na oczy ani raz, mimo że mieszkamy na jednym osiedlu...200 metrów od siebie. Miał czas na kumpli ale nie na mnie...

Kiedy w końcu udało mi się go "złapać", oznajmiłam że to koniec, przestraszył się i uspokoił, spędzał ze mną czas, troszczył się...jako-tako, ale zawsze...

Ale z czasem znowu zaczęło mu odbijać...znowu miał dla mnie co raz mniej czasu, co raz rzadziej przychodził, aż w końcu od jego matki dowiedziałam się że czasem nie wraca do domu na noc. Co robił? Nie wiedziałam.
Po raz kolejny straciłam cierpliwość, po zadręczaniu się myślami że mnie zdradza, poinformowałam go po raz kolejny że mam tego dość, że w takim wypadku zostaje mi tylko złożenie wniosku o alimenty i danie mu wolności której najwyraźniej mu potrzeba.
I po raz kolejny zrobił ze mnie głupią, chodził, przepraszał, obiecywał zmianę, stwierdził że ma problem z alkoholem z którym nie może sobie poradzić, i prosił o pomoc.

Uwierzyłam.

Wybaczyłam, i wierzyłam że teraz już będzie dobrze, że damy sobie radę...
Po rozmowie z jego mamą, kiedy powiedziałam, że jak tak dalej pójdzie niestety te alimenty mu założę, zaczęła go bronić...przestała informować o tym czy wraca na noce czy nie, doszło nawet do tego że okłamywała mnie że spał w domu, gdy tak na prawdę nocował u mnie.
I tak przez półtora miesiąca dałam się oszukiwać, na żadną moją pomoc w sprawie nałogu nie reagował, negował każdy mój pomysł, czy to odwiedzenie poradni, czy psychologa...
Znowu zaczęło się olewanie mnie, doszło nawet do tego że gdy smsem informował mnie że "zaraz przyjdzie", przez kolejne 5-6 godzin nie odbierał telefonu, po czym stwierdzał że jest pijany, i czy może przyjść...

I tak w tą niedzielę już nie wytrzymałam. Spakowałam jego rzeczy, w poniedziałek rano grzecznie odniosłam do jego domu, powiedział tylko żebym zapomniała o sprawie bo znowu mu odbiło... Ale tego było już za wiele...chciałam dać mu czas żeby przemyślał, i zrozumiał.

Ale przestał odbierać telefony, rano postanowiłam złożyć mu wizytę w domu, ale okazało się że nie było go tam w nocy.

Zostawiałam mu wiadomość, że jeżeli nie skontaktuje się ze mną do wieczora, to ja będę kontaktować się z nim poprzez sąd.
Zostałam sama, bez pieniędzy, bez wyjaśnień o co chodzi...bez najmniejszych wyjaśnień, nawet chęci wyjaśnienia.

I nie wiem co robić, jak się zachować?
Czy poczekać i jednak złożyć wniosek o alimenty?

On jest pewny siebie, śmieje mi się w twarz że więcej niż 400 zł nie dostanę, a ja wiem że te 400 zł nawet nie wystarczą aby utrzymać dziecko, zastanawiałam się nad założeniem alimentów jego rodzicom...skoro on jest nie wypłacalny, a mamusia tak go broniła i chroniła to może niech poniesie odpowiedzialność za swojego prawie 30-letniego syna...?
On ma już alimenty na jedno swoje dziecko, których również nie płaci.
Ja jestem bezrobotna, bez prawa do jakichkolwiek zasiłków, uczę się w szkole dla dorosłych aby mieć maturę i móc znaleźć lepszą pracę.

Czy będąc w takiej sytuacji mogę założyć alimenty na siebie i na dziecko? Mimo że nie jestem jego żoną? A może alimenty na samo dziecko, ale w wyższej kwocie...?
Sama jestem na utrzymaniu mamy w tym momencie, a ona na pewno nie da rady utrzymywać i mnie i dziecka, a tatuś jak widać się jednak wypiął totalnie.

współczuje Ci...ale i nasuwa mi się taka mała refleksja...CO DO JASNEJ ANIELKI KOBIETY WIDZĄ W TAKICH LESERACH???????!!!!!!!! :huh:
Jeśli chodzi o alimenty to warto byłoby skonsultować sie z radcą prawnym. Przy urzędach pracy pracują prawnicy którzy mają obowiązek udzielać takich porad bezpłatnie.
Dołączona grafika

Dołączona grafika Dołączona grafika

_________________________________________________________________________________
niektórych głupot, po prostu nie da się czytać....

Zapraszam na stronę: https://www.facebook.com/sulekowo

supełkowo zaprasza!
Dołączona grafika

#13 Gość_KasiulekM_*

  • Grupa Guests

Napisano 20.12.2011 - 12:13

Alimenty na Ciebie otrzymujesz tylko w wypadku jeżeli jesteście małżeństwem/bądź byliście, ale to i tak ciężka sprawa. Musiałbyś udowadniać, że żyjesz w gorszej sytuacji niż pozwany. Alimenty na dziecko złóż czym prędzej. I jak pisze M@rtuśka nie chodź już do niego i nie informuj go o tym co zamierzasz. Zwróciłabym się do pomocy społecznej z prośbą o radę/pomoc. Jeżeli nie jest wypłacalny to otrzymasz środki z Funduszu Alimentacyjnego (składasz dokumenty w urzędzie gminy). Zapytałabym jeszcze w szkole w której się uczysz czy jest stypendium socjalne. Nie masz dochodów z tego co napisałaś, więc powinni Ci wypłacać jakieś środki o ile mają fundusze na taki cel przeznaczone.
A tak od serca, to też jestem w ciąży i powiem, że rozumiem przez jaki ból, cierpienie i upokorzenie musisz przechodzić. Sama mam męża, ale mój ojciec zostawił moją Mamę jak ja miałam miesiąc, a mój brat szedł do pierwszej klasy. Także wiem jaka to jest krzywda i dla Matki i dla Dziecka. Trzymaj się kochana.

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   okruszek1 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 1455
  • Rejestracja 20-October 11

Napisano 20.12.2011 - 12:21

ja bym poszla do prawnika po porade(sa takze bezplatne). Cos mi sie wydaje ze nawet jak nie jestescie malzenstwem to on ma obowiazek placenia na dziecko. Ale pewnie sadownie trzeba udowodnic ojcostwo? nie mam pojecia nie chce wprowadzac Cie w bląd - naprawde udaj sie do eksperta w tej dziedzinie..
"Zanim zostałaś poczęta - pragnęłam Cię ,
zanim się urodziłaś - kochałam Cię ,
nim minęła pierwsza minuta Twojego życia...
- byłam gotowa za Ciebie umrzeć..."


Dołączona grafika

http://zalukaj.tv/polecony,3070025/

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   M@rtuśka 

  • black power
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Moderatorzy
  • Postów 13334
  • Rejestracja 18-April 11

Napisano 20.12.2011 - 12:22

okruszku, nie pewnie tylko na pewno, jedynie alimenty na matkę dziecka sa możliwe tylko w przypadku małżeństwa. ;)
Masz jakieś wątpliwości? Problem z forum?
Zapraszam na priv, pomogę.


LEKTURA OBOWIĄZKOWA NA FORUM!!!

#16 Gość_KasiulekM_*

  • Grupa Guests

Napisano 20.12.2011 - 12:25

 Użytkownik M@rtuśka dnia 20.12.2011 - 12:22 napisał

okruszku, nie pewnie tylko na pewno, jedynie alimenty na matkę dziecka sa możliwe tylko w przypadku małżeństwa. ;)


Do uściślenia jeszcze Wam powiem, że zależy to od rozwodu. Z czyjej jest winy. Jeżeli rozwód jest bez orzekania o winie to do 2 lat, każda ze stron może się ubiegać o alimenty dla siebie. Jeżeli jest orzeczenie o winie np. byłego męża, to była żona może ubiegać się DOŻYWOTNIO o alimenty. Tzn. po 20 latach może złożyć w Sądzie taki wniosek, o ile oczywiście nie została żoną kogoś innego.

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Lalka89 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 339
  • Rejestracja 14-December 11

Napisano 20.12.2011 - 12:35

 Użytkownik M@rtuśka dnia 20.12.2011 - 12:01 napisał

Zbieraj wszystkie paragony za zakup wyprawki/badania/leki itp., wszystko co płaciłas w związku z prowadzeniem ciązy i przygotowaniem do pojawienia sie dziecka. Sąd wszystko zsumuje i on połowę będzie musiał ci zwrócić.


Problem w tym że nie stać mnie w tym momencie na nic. Jedyne środki na zakupy jakie dostałam od niego przez te 6 miesięcy to 300 zł, i za to kupiłam rzeczy nie zbędne do szpitala, a i tak nie wszystkie.
Cały czas mówił że czas na zakupy mam, i żebym się tak nie spieszyła...no i wyszło...
Na szczęście dostałam dużo ubranek dla maleństwa od ciotki która rodziła dwa lata temu, także przynajmniej ubrać małą będę miała w co...


 Użytkownik KasiulekM dnia 20.12.2011 - 12:13 napisał

Alimenty na dziecko złóż czym prędzej. I jak pisze M@rtuśka nie chodź już do niego i nie informuj go o tym co zamierzasz.


Czy wniosek mogę złożyć będąc w 6 miesiącu ciąży? Pewnie i tak zacznę coś robić dopiero po świętach, żyjąc złudną nadzieją że coś się zmieni...

Co do informowania go, wiem że nie potrzebnie to robię, (już pomijam to straszenie, bo to wychodziło samo z siebie, mając nadzieję że coś zmieni), ale chciałabym żeby wiedział, chciałabym móc też się z nim dogadać polubownie, nie rozumiem tylko czemu on od razu pali mosty, przecież w miarę zaawansowania ciąży widziałam że zaczyna zależeć mu na dziecku, może na mnie nie, ale rozmawiał z brzuszkiem, głaskał... więc co się zmieniło? Jak wypaczone trzeba mieć uczucia? Nie umiem, nie potrafię tego pojąć. Jak trzeba umieć grać? Kłamać? Żeby tak kogoś omotać?

Dziękuję za ciepłe słowa.
Dołączona grafika

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   M@rtuśka 

  • black power
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Moderatorzy
  • Postów 13334
  • Rejestracja 18-April 11

Napisano 20.12.2011 - 12:42

Skoro ma 30 lat i mieszka z "mamusią" robi co chce, nie wraca na noc to nie można liczyć, ze taki człowiek jest odpowiedzialny i dorosły. Mnie nie dziwi że tak się zachowuje względem ciebie i twojej ciązy, choc go nie znam. Wystarczył mi obraz jego osoby jaki narysowałaś. Nie oczekuj tez, że mu się zmieni szybko. Należy też pamiętać, ze dla mężczyzny ciąża to rosnący brzuch i nic więcej. oni nie mają swiadomosci - wiedzą, ae nie czują - że w środku jest ich dziecko. Poczują i uwierzą jak dziecko sie urodzi i je zobacza, dotkną. Moze wtedy coś twojemu partnerowi sie zmieni... Może....
Masz jakieś wątpliwości? Problem z forum?
Zapraszam na priv, pomogę.


LEKTURA OBOWIĄZKOWA NA FORUM!!!

#19 Gość_KasiulekM_*

  • Grupa Guests

Napisano 20.12.2011 - 12:50

Złożyć wniosek możesz już teraz. Jeżeli do rozwiązania ciąży będzie się zarzekał, że to nie jego dziecko czeka Cię jeszcze ustalenie ojcostwa. Jeżeli nie to sprawa jest prostsza. Zapytaj jeszcze o wniosek o zabezpieczenie powództwa na czas trwania procesu, nie pamiętam czy tak możesz robić jak nie jesteście małżeństwem. Na pewno teraz jak Ci pisałam udaj się do pomocy społecznej, żeby już wiedzieli o Twojej sytuacji, a ty żebyś miała "podkładkę" do Sądu.

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   KaRiNa26959 

  • mamazonka
  • PipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Użytkowniczki
  • Postów 4450
  • Rejestracja 09-February 10
  • LocationGdynia

Napisano 20.12.2011 - 13:07

Niezrozumiałe jest dla mnie to, że związałas się z 30letnim facetem, który mieszka z mamą i ma problemy z alkoholem, bo przecież one nie zaczęły się z dnia na dzień.
Co gorsze swiadomie zdecydowałas się na dziecko z takim facetem, wiedząc, że nie płaci alimentów na swoje pierwsze dziecko.
Oczywiscie alimentów na siebie nie dostaniesz, bo nawet nie prowadziliscie wspólnego gospodarstwa domowego.
Na dziecko oczywiscie mu złóż, jednak w tej kwestii on ma rację, że dużo nie dostaniesz. Pewnie nie zarabia kokosów no i ma już zasądzone alimenty. Zresztą, przykro mi to pisać, ale skoro na jedno dziecko nie płaci to ty też będziesz musiała walczyć o kasę... Możesz latami nie zobaczyć kasy od niego...
Dowiedz się u siebie w miescie jak wygląda sprawa zasiłków i bierz co dają.



Udostępnij ten temat:


  • 21 strony +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć


Podobne tematy Zwiń

  Temat Kategorie tematyczne Autor Podsumowanie Ostatni post
Popularny (nowe posty) Staramy się o dzidziusia. Jak reaguja Wasi partnerzy? STARAM SIĘ O DZIECKO zuza 
  • 101 Odpowiedzi
  • 27094 wyświetleń
Popularny (nowe posty) jak powiedziec partnerowi? CIĄŻA marzenka 
  • 70 Odpowiedzi
  • 19880 wyświetleń
Popularny (nowe posty) jak często sie kochacie? UCZUCIA anetka 
  • 297 Odpowiedzi
  • 67451 wyświetleń
Popularny (nowe posty) Test ciążowy - jaki STARAM SIĘ O DZIECKO lubie_maliny 
  • 51 Odpowiedzi
  • 16094 wyświetleń
Popularny (nowe posty) Załączniki jaki aktor Wam sie podoba? PLOTKI plomyk 
  • 147 Odpowiedzi
  • 28813 wyświetleń



Netiology Sp. z o.o. informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij [zgadzam się], aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij [polityka cookies], aby dowiedzieć się więcej, jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki internetowej.